Po przeszczepie nerki

Kto, gdzie, kiedy....

Po przeszczepie nerki

Postprzez przeszczepieniec » 11 kwi 2014, o 13:15

Rozpocznę ja opowieść o moich przeszczepieniach. Mając trzy lata dowiedziałem się, a właściwie to moi rodzice, bo ja jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z powagi sytuacji, że jestem bardzo chory na nerki. Przez osiemnaście lat mojego życia czekałem tylko na jedno: dializa. Byłem pewien, że prędzej czy później nastąpi ten dzień, że moje życie będzie uzależnione od maszyny. I tak się właśnie stało w październiku 2005 roku. Wtedy to zacząłem się dializować. Na początku odbywało się to w domu, ponieważ dostałem tzw. cykler który pozwalał mi na dializę otrzewnową. Jednakże moja sielanka nie trwała długo. W sylwestra tego roku dostałem zapalenia otrzewnej i wylądowałem w Rzeszowie w szpitalu. Powrót do normalności trwał 2 tygodnie. Wróciłem na miesiąc do domu i powtórka z rozrywki. Drugie zapalenie otrzewnej. Pamiętam ten dzień. Było to dokładnie 23 lutego 2006 roku. Byłem w szkole, jeszcze zdążyłem dostać 3 z niemieckiego, co było nie lada osiągnięciem u naszego "kochanego" profesora. Po szkole nie dałem rady wstać z łóżka i wezwałem pogotowie, które zabrało mnie do Rzeszowa. Tym razem zapadła decyzja, że nie mogę się już dializować w ten sposób. Trzeba było przejść na hemodializę. To było coś strasznego. Spędziłem prawie 2 miesiące w szpitalu, a po wyjściu z niego musiałem dwa razy w tygodniu jeździć do Rzeszowa właśnie na dializę. I tak to się ciągnęło aż do 27. czerwca kiedy będąc na oazie (wakacyjny wypoczynek Ruchu Światło-Życie) dostałem telefon z domu, że mam natychmiast wracać. Była nerka dla mnie! Bardzo daleko, bo aż w Szczecinie! Ale w takim momencie to się nie liczy. Liczy się to, że ten koszmar się skończy. Natychmiast wróciłem do domu, spakowałem się, pojechałem jeszcze do Rzeszowa na badania, wsiadłem w samolot i o północy byłem w Szczecinie! Tam jeszcze musiałem być dializowany i o 8 rano pojechałem na stół! Mówię Wam jakie to piękne uczucie jest kiedy budzisz się po tak ciężkiej operacji, przychodzi do ciebie lekarz i mówi: "Wszystko w porządku panie Bartku, nerka się przyjęła, diureza w 24 h po przeszczepie wynosi 7 litrów!" No nie da się tego uczucia opisać. Poznałem tam wspaniałych ludzi i w tym miejscu właśnie chcę wspomnieć o mojej "siostrzyczce" MARTUSI. To dziewczyna, która dostała drugą nerkę od tego samego dawcy. Miałem dwie siostry teraz mam TRZY! Po tym przeszczepieniu nerka pracowała 5 lat i znowu musiałem się dializować. Przez kolejne 2 lata dializowałem się w ośrodku u nas mieście, więc było trochę wygodniej niż przy pierwszych hemodializach. Druga operacja odbyła się w Poznaniu w sierpniu 2013 r. i nerka działa do tej poty. Pomimo tego, że zacząłem dość pesymistycznie jestem człowiekiem, który naprawdę bardzo lubi się uśmiechać. Bo w życiu jest czasem trudno, ale jeśli przeżywasz trudności z uśmiechem na twarzy jest ci o wiele łatwiej.
Non omnis moriar
Avatar użytkownika
przeszczepieniec
Członek Stowarzyszenia
 
Posty: 23
Dołączył(a): 10 kwi 2014, o 17:36
Data I przeszczepienia: 28 czerwca 2006
Data II przeszczepienia: 18 sierpnia 2013
Płeć: Mężczyzna

Re: Po przeszczepie nerki

Postprzez mustbethere91 » 17 sie 2016, o 14:41

Dziękujemy za Twoja opowieść, z pewnością pomoże wielu osobom przetrwać trudny czas... znam wiele osób, które paradoksalnie w trakcie trudnych sytuacji zyskują siły do pracy i życia i zajmują się takimi rzeczami jak
aranżacja wnętrz Poznań. Ciekawy mechanizm :)
mustbethere91
Nowy
 
Posty: 8
Dołączył(a): 20 kwi 2016, o 15:30
Płeć: Kobieta

Re: Po przeszczepie nerki

Postprzez KarolinaRytel » 12 cze 2017, o 18:29

Witam
Ja jestem 7 lat po przeszczepie nerki. Wszystko jest oki. Pierwsze 3 lata były ciężkie ale teraz to tylko leki przypominają mi o tym że jestem chora.
KarolinaRytel
Nowy
 
Posty: 1
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 18:20
Płeć: Kobieta


Powrót do Jak mi dobrze, jestem po...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron